Już rok minął od rozpoczęcia misji Łukasza w Afryce

Ostatni rok Łukasz ocenił jako najbardziej niezwykły i zarazem wymagający w całym jego dotychczasowym życiu. Jednakże podkreśla, że to co w początkowym okresie pobytu było wielką przygodą, wydaje się obecnie szarą codziennością, dawne trudności okazały się błahostkami a nieznajomi przyjaciółmi.

SONY DSC

Łukasz, jak większość wolontariuszy ocenia, że czas podczas misji upływa naprawdę w błyskawicznym tempie, gdyż jest  wypełniony najróżniejszymi zajęciami, obowiązkami lub spotkaniami, w dużej części niespodziewanymi. Oto co pisze sam Łukasz o swoim życiu w Afryce: „odwiedziłem wszystkie misje salezjańskie w Angoli, byłem na pielgrzymce w N’Dalatando i w sanktuarium Mama Muxima. Odwiedziłem zupełnie odizolowane wioski w okolicach Lueny, spędziłem 2 tygodnie ucząc afrykańskie dzieci w szkole parafialnej, odwiedzałem Angolan w ich lepiankach i rozmawiałem z nimi o Bogu. Jadłem dzikie mango i banany prosto z drzewa, widziałem małpy skaczące po gałęziach baobabów i krokodyla wylegującego się na placu zabaw. Zabijałem jadowite węże, widziałem pola minowe, wraki czołgów i ruiny domów zburzonych podczas wojny. Przede wszystkim jednak lwią część mojego czasu zajmowała i dalej zajmuje moja praca jako architekta. Ilość zadań jakie otrzymałem jest przytłaczająca. Pracuję w biurze 4 dni w tygodniu, w środy udzielam lekcji rysunku technicznego i odwiedzam budowy, w soboty i niedziele zwykle pracuję w domu.”

Reklamy

Wracamy do Afryki

Już jest! pierwszy raport Łukasza z Angoli! Zanim pojawi się w całości, oto na zachętę kilka cytatów:

Łukasz w Angoli

 

„Od samego początku (pomijając pierwszy tydzień) otrzymałem liczne zadania do wykonania i nie przeszkadzała mi w tym słaba znajomość portugalskiego. Początkowo były to rzeczy bardzo skromne, takie jak projekt plastikowych przepustek dla dzieci, czy projekt szaf dla domów autonomii. Jednak już w trzecim tygodniu zaczęto mnie wręcz zasypywać projektami zupełnie poważnymi i dosyć wymagającymi zawodowo. Wymagającymi przede wszystkim dlatego, że musiałem zmierzyć się z zupełnie nowymi warunkami klimatycznymi, nieużywanym w Polsce materiałem – blokami z zagęszczanej ziemi, oraz znacznie niższym poziomem wykwalifikowania zawodowego robotników. Obecnie pracuję równolegle nad kilkoma projektami, jednak ciągle otrzymuję nowe zadania do wykonania.”

Jeśli chodzi o znajomość portugalskiego, Łukasz pisze tak:

„Mimo że w Polsce ukończyłem krótki kurs tego języka, początkowo moja komunikatywność ograniczała się w praktyce do gestów oraz onomatopei. Na szczęście wkrótce uległo to zmianie, jednak niektóre popełniane przeze mnie błędy stały się przysłowiowe, jak np.: „poproszę sześciu małych rodziców”, albo „cały dzień nad tym pracowałem, jestem bardzo żonaty”.”

Po więcej zapraszamy wkrótce!

 

Misyjne LAsT MinUTe

Jeszcze do końca stycznia czekamy na CV i listy motywacyjne osób, które chciałby pojechać na misje z Fidesco. Obecnie nasi wolontariusze pracują w 35 krajach na 5 kontynentach, są wśród nich lekarze, nauczyciele, architekci, rolnicy, inżynierowie, pielęgniarki i wielu innych, mężczyźni, kobiety, małżeństwa… Dwa lata swojego życia oddają na służbę potrzebującym. Napisz do nas, przyjdź na dzień zapoznawczy 8 lutego i przekonaj się, czy to nie jest zadanie dla Ciebie?Basia Chmielowska uczy tajskie dzieci