Where is Fidesco 2015???

Już jest w sieci! Zapraszamy w doroczną podróż dookoła świata z wolontariuszami Fidesco. W Angoli wypatrujcie Łukasza Cywińskiego, który bębni w żółtym wdzianku, a ostatni kard należy do Julii Wieczorek, która wyskakuje do nieba w Demokratycznej Republice Konga! Inspirującej podróży!

Reklamy

Kongo do pooglądania

Nasza droga Julia, która niedawno odwiedziła nas w Polsce, udostępniła górę zdjęć ze swojej misji, które można pooglądać TUTAJ. A już niedługo wyciąg z jej czwartego raportu. Przypominamy, że całość raportów dostępna jest dla darczyńców (numer konta w menu po prawej stronie :)). Miłego oglądania!

Julia

Uwaga! Pilne!

Już w najbliższy wtorek, 2 września zapraszamy na pokaz slajdów z Afryki i spotkanie z Julią Wieczorek, wolontariuszką Fidesco w Kongo. Spotkanie odbędzie się o godzinie 18:45 (po mszy św. o 18.00) w dolnym kościele pw. Opatrzności Bożej przy ul. Dickensa 5 w Warszawie. Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych, można podać dalej!

Kongo na fali

Mamy kolejny raport Julii z Konga! W całości dotrze on do naszych darczyńców, tutaj cytujemy fragment. Jednocześnie przypominamy, że pierwszy raport Julii dostępny jest w menu po prawej stronie, tam też raporty innych naszych wolontariuszy.

Obrazek

„Powoli kończymy meblowanie akademika. Przy tej okazji chciałam Wam przedstawić historię jednego z naszych współpracowników – od października pracował dla nas bardzo dobry cieśla, papa Gregoire. Zamocował wszystkie karnisze, zreperował i odnowił wszystkie meble, które otrzymaliśmy w darze, wykonał mnóstwo drobnych prac i przez pewien czas nawet stróżował. Papa Gregoire pochodzi z Kalemi, miasta na wschodzie Konga, nad jeziorem Tanganika. W 1998 roku w czasie drugiej wojny domowej w Kongu musiał uciekać wspólnie z innymi mężczyznami i trafił do Lubumbashi (praktycznie wszyscy mężczyźni z jego regionu, którzy nie uciekli w czasie tej wojny, zostali zamordowani). Bardzo cierpiał z powodu konieczności opuszczenia swojej rodziny i gdy tylko był w stanie zarobić jakiekolwiek pieniądze, wysyłał je żonie. Nie był jednak w stanie zarobić na tyle, żeby sprowadzić całą rodzinę i dopiero po siedmiu latach rozłąki, dzięki pomocy pewnego darczyńcy, rodzina mogła ponownie być razem. Tak w wielkim skrócie przedstawia się jego historia – a przecież takich rodzin w Kongu i w całej Afryce jest mnóstwo. Warto wiedzieć, że ta wojna z końca lat dziewięćdziesiątych zwana jest również wielką wojną afrykańską, jako że wciągnęła na swoją orbitę 8 państw, znajdujących się w rejonie Wielkich Jezior. Mało było o niej słychać na świecie, a pochłonęła życie ponad 5 milionów ludzi, spowodowała masowe przemieszczanie się ludności i wyniszczyła Kongo do tego stopnia, że kraj, który pod względem bogactw naturalnych jest jednym z pierwszych na świecie, paradoksalnie pod względem ubóstwa swoich mieszkańców jest również w czołówce. Wiele więc trzeba cierpliwej pracy na rzecz pokoju i rozwoju, żeby ludzie mogli tu naprawdę odetchnąć.”

Od Julii z Afryki

Jak wiecie (albo właśnie się dowiedzieliście) od września w Demokratycznej Republice Konga przebywa i pracuje Julia Wieczorek.

Obrazek

Mamy już jej pierwszy raport misyjny: zamieścimy go tu wkrótce, a tymczasem na zachętę słów kilka zacytujemy:

„Życie codzienne w Kongu wymaga siły ducha. Mimo tego, że pod względem bogactw naturalnych to jedno z najbogatszych państw świata, to pod względem rozwoju pozostaje na szarym końcu. Cieszę się jednak z tego, że mogę żyć bliżej najuboższych i choć trochę poczuć, jak żyją. Często przypominam sobie anegdotę o Matce Teresie z Kalkuty, którą pewien dziennikarz zastał przed stertą prania większą od niej, a trzeba pamiętać, że misjonarki miłości piorą tak, jak my tutaj – w wiadrze z zimną wodą. Widząc tę syzyfową pracę stwierdził, że nie byłby w stanie tak pracować. Na Matka Teresa odpowiedziała, że to jest naprawdę proste – bierzesz jedną rzecz, pierzesz, wieszasz i bierzesz się za następną. Staram się więc pracować tak, jak Matka Teresa – teraz mam do zrobienia to, potem tamto, a jeśli idzie o resztę problemów Konga – tych wielkich, na pozór nierozwiązywalnych i tych naszych, codziennych – zdaję się na Boga. A On zawsze odpowiada. Tutaj wydaje się być jeszcze bliższy człowieka. To niesamowite widzieć tych ludzi, żyjących w tak prostych warunkach, borykających się z życiem, jak się modlą – na mszy codziennej jest zawsze kilkadziesiąt osób, chór, sporo ministrantów. Pewnie dlatego, że tutaj ludzie nie mają się czego trzymać poza Panem Jezusem.”

I tu następuje pytanie: kto chce tak jak Julia??? Wszystkich, którzy odpowiedzą TAK zapraszamy na dzień zapoznawczy, 8 lutego 2014. Przysyłajcie na maila CV i listy motywacyjne! Czekamy, są ludzie, którzy czekają na Was!